Radość, smutek, złość, strach, wstyd, rozczarowanie, zachwyt… Każdego dnia dzieci przeżywają wiele różnych emocji. Czasami są one łagodne i łatwe do zauważenia. Innym razem pojawiają się nagle i są tak silne, że dziecko nie potrafi sobie z nimi poradzić.

 

W takich chwilach często słyszymy: „Nie złość się”; „Nie ma powodu do płaczu”; „Przecież nic się nie stało”.

Dorośli zazwyczaj mówią to z troski. Chcą szybko uspokoić dziecko. Warto jednak pamiętać, że emocji nie można tak po prostu wyłączyć.

 

Emocja nie jest zachowaniem

Możemy zaakceptować złość dziecka, ale nie oznacza to zgody na krzywdzenie innych.

Możemy powiedzieć: „Widzę, że jesteś bardzo zły. Masz prawo się złościć. Nie pozwolę jednak, żebyś uderzył kolegę.” To ważne rozróżnienie. Dziecko otrzymuje informację, że jego emocje są akceptowane, ale pewne zachowania mają swoje granice.

 

Najpierw spokój, potem rozmowa

Kiedy emocje są bardzo silne, dziecku trudno słuchać długich wyjaśnień. W pierwszej kolejności potrzebuje pomocy w odzyskaniu spokoju.

Może pomóc spokojny głos dorosłego, odsunięcie się od trudnej sytuacji, kilka głębokich oddechów, łyk wody, chwila ciszy albo bezpieczne miejsce. Dopiero później możemy zapytać: „Co się wydarzyło?”; „Co było dla Ciebie najtrudniejsze?”; „Czego potrzebowałeś w tej chwili?”

 

Uczmy dzieci języka emocji

Dziecko, które potrafi powiedzieć „jestem zły”, „boję się”, „jest mi smutno” lub „potrzebuję chwili”, ma większą szansę poprosić o pomoc, zanim emocje staną się przytłaczające. Możemy wspólnie nazywać emocje pojawiające się w codziennych sytuacjach: „Widzę, że cieszysz się z wygranej.”; „Chyba jest Ci trudno, bo nie udało się tak, jak chciałeś.” W ten sposób pokazujemy dziecku, że emocje są naturalną częścią życia.

 

🌷 Warto pamiętać!

Nie musimy uczyć dzieci, jak nie czuć złości czy smutku. Powinniśmy pomagać im nauczyć się, co mogą zrobić, kiedy te emocje się pojawią.

 

Pedagog specjalny

- Stanek Gabriela